13696
Sierpień 28 przez prabab

17-letnia przedszkolanka z Liverpoolu dzielnie znosiła porażające bóle brzucha, ufając lekarzom zapewniającym ją, że to efekt uboczny wyjątkowo ciężkiej miesiączki. Okazało się, że lekarze, ignorując doświadczane przez Amy Heatman symptomy, nie tylko skazali ją na cierpienie, ale także ryzykowali życiem dziewczyny.

Nawet specjaliści odrzucali taką możliwość, żeby Amy miała raka szyjki macicy, przekonani, że to niemożliwe, żeby tego typu nowotwór rozwinął się u zaledwie 17-letniej osoby. Dopiero naciski ze strony mamy dziewczyny skłoniły lekarzy do zbadania chorej ultrasonografem, co ujawniło, że w organach rozrodczych nastolatki faktycznie pojawił się groźny nowotwór

Dokładniejsze oględziny guza potwierdziły najgorsze – żeby wyleczyć Amy, trzeba było wyciąć większość jej wewnętrznych narządów rozrodczych. Następnie dziewczyna uczęszczała na wyczerpujące sesje chemioterapii i radioterapii.

Cztery lata po tych przejściach, 21-latka chciałaby, żeby jej historia zwiększyła powszechną świadomość o możliwości zachorowania na raka szyjki macicy u kobiet młodszych niż 25 lat.

W konsekwencji interwencji chirurgów Amy przedwcześnie zaczęła przechodzić menopauzę. Dziewczyna nie pozwoli jednak, żeby problemy zdrowotne wpłynęły negatywnie na jej samopoczucie. „Mam tak niesamowitą rodzinę i niezmiennie oferujących mi wsparcie przyjaciół, gdziekolwiek potknę się na swojej życiowej podróży, zawsze pomogą mi się podnieść”, mówi

Pękło mi serce, kiedy dowiedziałam się, że po zabiegu nigdy nie będę mogła już urodzić dzieci.”, przypomina sobie Amy, pracująca na co dzień jako przedszkolanka, „Zawsze chciałam założyć dużą rodzinę. Koniec tego marzenia był dla mnie nawet bardziej bolesny niż sama nawet choroba”, dodaje.

Jestem ogromnie wdzięczna chirurgom i pielęgniarkom, którzy uratowali moje życie, może czuję się teraz troszkę przybita, ale muszę docenić jakie spotkało mnie szczęście, że wygrałam z rakiem”, przyznaje dziewczyna, „Kocham dzieci, nawet jeśli nigdy nie doświadczę bycia w ciąży, liczę na to, że kiedyś adoptuję jakieś maluchy”.

„Mam nadzieję, że ktokolwiek zapoznał się z moją historią i cierpi z powodu symptomów kojarzonych z rakiem szyjki macicy, pójdzie się przebadać – i będą na to nalegać. Tylko dzięki temu teraz żyję”, kończy Amy