06.07.2017 15:57

Japońskie "poduszki miłości”. Czy to jeszcze pościel, czy już erotyczna zabawka? A może… partnerka?

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
10757
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Japoński rynek erotycznych zabawek oferuje samotnym mężczyznom imponujący wybór „ludzkich substytutów” w postaci poduszek, najczęściej reprezentujących śpiące, lub wypoczywające kobiety, zapraszające swoich sfrustrowanych seksualnie właścicieli do realizowania „fantazji rodem ze snów”.

Szacuje się, że pomiędzy 30% a 50% sprzedawanych w Kraju Kwitnącej Wiśni seks-gadżetów to właśnie produkty tego typu. Wzrastający od wielu lat popyt potwierdza, że są one wielkim hitem nie tylko lokalnie, ale również w eksporcie. Jak to możliwe?

Świeżo zakupione poduszki, kiedy jeszcze pozbawione są dodatkowych akcesoriów, takich jak przyczepiane na rzepy ręce, głowy i genitalia, nieraz rzeczywiście pozostają nie do odróżnienia od tradycyjnych elementów pościeli.

„Poduszki miłości” w reklamach przedstawia się jako produkty medyczne o zastosowaniach terapeutycznych (iyashi gûzu, 癒しグーズ), rzekomo pomagające w osiągnięciu głębszego stanu relaksu podczas snu.

Niektóre z dostarczanych na rynek „poduszek miłości” dla niewprawionego oka wyglądają tak podobnie do zwykłej pościeli, że naprawdę ciężko byłoby je jednoznacznie zakwalifikować jako coś innego. Jedno spojrzenie, wzbudza tyle wątpliwości: Czy to aby na pewno erotyczna zabawka, czy może jednak zwykłe wyposażenie domu?

Producenci „poduszek” chętnie akcentują tę niejednoznaczność. W błąd wprowadza nawet słownictwo używane przy promocji tych przedziwnych japońskich gadżetów – fraza „poduszka do spania” (kû pirô) to fonetyczny bliźniak określenia „makura oppai”, czyli „piersi do leżenia [na nich]”.

Szczególna atrakcyjność japońskich seks-poduszek bez wątpienia częściowo wynika właśnie z elementu zaskoczenia związanego z zakupem każdej kolejnej z nich. Dwuznaczność w nazewnictwie produktu do ostatniej chwili utrzymuje kupującego w niepewności, pozwalając mu tylko domyślać się, czy aby na pewno zamówił erotyczny gadżet. A może pomylił się i dostarczono mu zwykłą poduszkę?

Interesujące okazuje się również to, jak marketing stojący za „poduszkami miłości” nawiązuje do japońskiej… kultury. Produkty marki „Hot Powers’ Lovely Legs” ubrane są w strój miko, Szintoistycznej opiekunki świątyń, legendarnej „żony przekraczającej granice między wymiarami”.

To specyficzne, religijne i kulturalne nawiązanie do wiary w to, że „osoby” potrafią manifestować się w przeróżnych kształtach, w pewnym stopniu nadaje prawdziwości tym posiadaczom „poduszek”, którzy wierzą, że ich puszyste towarzyszki mają dusze i faktycznie wymagają traktowania jak pełnoprawne partnerki zaklęte w antropomorficznym przedmiocie.

Czy posiadanie "erotycznych poduszek" jest twoim zdaniem akceptowalne?

Tak
Nie

Liczba głosujących: 97

Tak - 73%

Nie - 27%

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym