10549
Listopad 21 przez Skyer
Znamienne serwisy społecznościowe w trosce o bezpieczeństwo swoich użytkowników opierają się na szczegółowych regulaminach, które - niezależnie od tego, czy miałeś z nimi styczność - akceptujesz w momencie rozpoczęcia korzystania z ich usług. Nie inaczej jest w przypadku popularnego fotograficznego serwisu Instagram. Okazuje się jednak, że pomimo stosunkowo rygorystycznych zasad społecznościowych, administracja serwisu nie do końca radzi sobie z ich interpretacją.

Wszystko zaczęło się od tego zdjęcia, zamieszczonego na Instagramie przez absolwentkę studiów pisarskich z Toronto, Rupi Kaur

Na reakcję serwisu nie trzeba było długo czekać. Zdjęcie zostało usunięte z powodu rzekomego naruszania zasad społecznościowych

Sęk w tym, że usunięte zdjęcie było częścią projektu fotograficznego, który Kaur realizowała wraz z siostrą na potrzeby zaliczenia jednego z przedmiotów. Idea kryjąca się za zdjęciami miała na celu przedstawienie kobiecej menstruacji jako coś w pełni ludzkiego, normalnego, nie wymagającego dystansu. Poniżej pozostałe zdjęcia z sesji

Jak widać nie mamy tutaj do czynienia z jakąkolwiek formą nagości czy perwersji, a całość - choć przez niektórych uważana za wyjątkowo mało estetyczną - wbrew przekonaniom administracji serwisu nie narusza jego zasad. Zwłaszcza, że oficjalne zasady społecznościowe Instagrama w wielkim skrócie prezentują się w taki oto sposób: 1. Zamieszczaj zdjęcia i filmy, które należą do Ciebie 2. Nie rozbieraj się. 3. Szanuj innych. 4. Nie spamuj. 5. BAW SIĘ DOBRZE!

Tym samym autorka zdjęć zdecydowała się na ponowne jego udostępnienie. Niestety i tym razem skutkiem było ponowne jego usunięcie. Kaur postanowiła więc, że nada sprawie rozgłosu poprzez Facebooka, gdzie na swoim profilu wystosowała oficjalne pismo. Stwierdziła, że nie będzie przepraszała mizoginistycznego społeczeństwa za to, że ma problem z lekko zakrwawioną piżamą, nie robiąc sobie nic ze zdjęć półnagich, wyuzdanych kobiet. Skuteczność pomysłu musiała przerosnąć jej najśmielsze oczekiwania, gdyż zdjęcie przywrócono dzień później. Nie zabrakło również oficjalnych przeprosin ze strony administracji. Tłumaczono, że zdjęcie usunięto przez przypadek.

Kaur zwieńczyła swój sukces wiadomością na Instagramie, obwieszczając śledzącym ją użytkownikom swoją wygraną. Nie mogło zabraknąć wysoce poetyckich - jak na pisarkę przystało - wywodów, w których dziękowała społeczności obu sieci społecznościowych za wsparcie. Warto na sam koniec wspomnieć, że autorka kontrowersyjnej sesji zdjęciowej nie tak dawno temu wydała swój własny tomik z wierszami, który dostępny jest w sprzedaży na Amazonie. Możemy śmiało przypuszczać, że rozgłos, jaki nada jej omówiona historia, przyczyni się bezpośrednio do większego zainteresowania jej twórczością. Kaur wygrywa zatem podwójnie.