1111
Październik 15 przez Skyer

Zawodnik rugby stał się homoseksualnym fryzjerem

Chris Birch spędzał wolne chwile na grze w rugby. Podczas jednego z treningów dostał udaru mózgu, czego konsekwencją był pobyt w szpitalu. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że po odzyskaniu świadomości Chris poczuł, że... jest gejem. Przed feralnym wypadkiem był oczywiście heteroseksualny, będąc w dodatku zaręczonym ze swoją ukochaną kobietą, z którą lada dzień miał wziąć ślub. Przekonanie co do zmiany orientacji seksualnej było na tyle silne, że zerwał zaręczyny i zrezygnował z pracy w banku na rzecz pracy fryzjera.

Bezrobotny inwalida stał się cenionym artystą

Ken Walters nigdy nie miał nic wspólnego z tworzeniem jakiejkolwiek formy sztuki, aż do roku 2005. Wtedy doznał udaru mózgu, który jednak nie był najgorszym, co mu się przytrafiło; od 19 lat w wyniku wypadku w pracy jeździ na wózku inwalidzkim, przez co popadł w bardzo silną depresję. Mogłoby się wydawać, że wylew jedynie pogorszy sprawę. Stało się zupełnie inaczej – Ken przeszedł wylew stosunkowo łagodnie, a gdy już doszedł do siebie, odnalazł w sobie duszę artysty. Jego głowa wciąż była pełna nowych pomysłów i wizji, które Ken zaczął przelewać na papier, mimo że nigdy wcześniej nie rysował. I tak z bezrobotnego inwalidy pogrążonego w głębokiej depresji, stał się cenionym na rynku pracy artystą, który założył własną działalność i wstąpił w szeregi potężnej korporacji zajmującej się wydawaniem gier komputerowych.

Kobieta zaczęła odczuwać obecność trzeciej, nieistniejącej kończyny

Historia pewnej Szwajcarki mrozi krew w żyłach. Po udarze mózgu zaczęła mieć wrażenie, że posiada dodatkową, trzecią rękę, która oczywiście nie istniała. Z tego powodu lekarze z Uniwersytetu Medycznego w Genewie wysłali ją na rezonans magnetyczny, aby sprawdzić aktywność jej mózgu. Wyniki badania zdumiały nawet największych sceptyków. Gdy podczas badania poproszono ją, by poruszyła swoją dodatkową kończyną; jej mózg zareagował tak, jakby naprawdę wykonywała jakiś ruch. Dodatkowo wykryto również aktywność w korze wzrokowej, co sugeruje, że poza ruszaniem nieistniejącą kończyną, była ją też w stanie widzieć. Na końcu badania poproszono ją, by podrapała się swoją trzecią ręką po plecach. Wtedy aktywowane zostały te obszary mózgu, które odpowiedzialne są za dotyk.

Mężczyzna, który po wylewie przestał odczuwać smutek

Malcolm Myatt, 68-letni kierowca ciężarówki, jak wiele osób w jego wieku doznał udaru mózgu. Wylew uszkodził płat czołowy, czyli część mózgu odpowiedzialną za emocje. W jego przypadku możemy mówić o niesamowitym szczęściu, a raczej całkowitym braku smutku, ponieważ właśnie ta emocja opuściła Malcolma raz na zawsze. Dla lekarzy nie ma w tym nic dziwnego, bowiem zmiany w zachowaniu i odczuwaniu pewnych emocji występują po wylewach częściej, niż moglibyśmy się tego spodziewać. Niezależnie od nastawienia lekarzy, Malcolm bardzo cieszy się z takich, a nie innych konsekwencji wylewu. Jak sam mówi nie zdarza mu się już więcej być przygnębionym, a tę swego rodzaju dysfunkcję traktuje jako wielką zaletę.

Kobieta, którą udar mózgu obdarzył jamajskim akcentem

Przypadek Lindy Walker należy do jednych z najrzadszych. Po wylewie okazało się, że posługuje się językiem angielskim z silną naleciałością akcentu jamajskiego, mimo że przez całe swoje życie posługiwała się dialektem geordie, charakterystycznym dla mieszkańców północno-wschodniej Anglii. 60-latka dołączyła do grona osób cierpiących na syndrom obcego akcentu, którego z przyczyny stosunkowo oczywistej nazwy nie trzeba nikomu tłumaczyć. Grono to jest naprawdę wąskie; poza Lindą na przestrzeni ostatnich 65 lat odnotowano zaledwie 49 takich przypadków. Niestety Linda jest bardzo niezadowolona z tego, co się jej przytrafiło. Czuje, że za sprawą tego incydentu jest zupełnie inną osobą. Nawet jej najbliżsi mają problemy ze zrozumieniem Lindy, gdy ta się zapędzi w mowie, co z kolei niesamowicie ją frustruje.

Anglik, który po wylewie zaczął mówić po Walijsku

Uszkodzenie mózgu spowodowane poważnym wylewem sprawiło, że 81-letni Alun Morgan zapomniał języka angielskiego, którym posługiwał się od dziecka, zamieniając go na język walijski, którego, jak sam twierdzi, nigdy się nie uczył. Pan Morgan praktycznie całe swoje życie spędził w Anglii, posługując się językiem angielskim. Dopiero po wylewie okazało się, że niezależnie od starań anglojęzycznego personelu medycznego, Morgan nie ma najmniejszego pojęcia, co się do niego mówi. Wtedy zorientowano się, że za sprawą wylewu staruszek jest w stanie rozmawiać jedynie po walijsku. Sęk w tym, że ostatni raz odwiedzał Walię 70 lat temu, nigdy również nie ucząc się tego języka. Lekarze zdiagnozowali u niego afazję, czyli zaburzenie językowe, które powstaje w wyniku urazu mózgu. W jego przypadku uszkodzona została ta część, która odpowiadała za posługiwanie się i rozumienie języka angielskiego. I choć był przekonany, że nigdy nie miał nic wspólnego z nauką walijskiego, to pewne przesłanki wskazują, że za młodu został wychowany przez babcię, która znała i posługiwała się tym językiem. Poza tym w trakcie II Wojny Światowej został przetransportowany wraz z innymi dziećmi do Walii, gdzie również miał do czynienia z językiem Walijskim. Okazuje się, że mózg Morgana po utracie możliwości posługiwania się językiem angielskim najzwyczajniej w świecie „wykopał” ze swoich najgłębszych zakamarków język, który był u niego drugi w kolejności.