4702
Listopad 13 przez prabab

30-letnia Donna Nayler widziała rzeczy, na które wzdrygnąłby się zaprawiony seryjny morderca. Zajmującej się zawodowo sprzątaniem scen zbrodni Australijki spowszedniały już nawet najbardziej drastyczne sytuacje, z jakimi się zetknęła.

Po porzuceniu 6 lat temu pracy fryzjera i zatrudnieniu się w tak nietypowym zawodzie Donna nie żałuje swojej decyzji o zmianie kariery – i to pomimo tego, że podczas wykonywania swoich obowiązków niejednokrotnie natrafiała na krwawe ślady wydarzeń, od których większości osób przewracałoby się w żołądku

Pewnego razu, od razu po wejściu do domu, do którego zostałam wezwana, zastałam tam całkowicie wypatroszoną dziewczynę. Urządził ją tak jej chłopak – ten widok mną wstrząsnął”, przypomina sobie Donna.

Dziewczyna nie ukrywa, że jej silny żołądek okazuje się dobrą predyspozycją do wykonywania wybranego przez nią zawodu. Nie zdarzyło mi się jeszcze, żebym podczas pracy poczuła się słabo i zebrało mi się na mdłości”, zauważa, Przybiła mnie tylko jedna historia. Raz zajmowałam się morderstwem, którego ofiarą padło niemowlę, to było bardzo smutne, dodaje.

Chociaż zachowanie zimnej krwi to dla Australijski często ogromne wyzwanie, dziewczyna chlubi się swoim profesjonalnym podejściem. Spośród wszystkich drastycznych scen, które zobaczyła Donna, najbardziej przerażają jednak nie morderstwa, a reakcja na nie ze strony gapiów, traktujących zbrodnie jak widowiska

Nigdy nie zrozumiem powodów dla takiego zachowania. Osobiście staram się okazywać jak najwięcej szacunku zmarłym, niezależnie od tego kim byli i co im się przytrafiło”, mówi dziewczyna.

Patrząc na miejsce zbrodni łatwo mi sobie wyobrazić do czego tam doszło, kto gdzie był, dlaczego pobiegł do jakiego miejsca”, ujawnia Donna, „Młode dziewczyny najczęściej umierają w swoim pokoju. To chyba rezultat działania instynktu, że w chwili zagrożenia uciekamy do sypialni, gdzie czujemy się bezpieczni”.

Dla tych, którzy znajdą się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia ze strony innej osoby przebywającej z nimi w tym samym mieszkaniu lub domu, 30-latka ma dwie rady: Najlepiej wówczas jest uciekać na dwór, a zatrzaskiwanie za sobą drzwi na klucz to jak zamykanie się w pułapce na własne życzenie