40883
Sierpień 31 przez Skyer

Czym jest malinka wie każdy, kto we wczesnych latach młodości był w związku albo chociaż uczęszczał do szkoły. To właśnie w tym okresie młodociane, nierozłączne pary spędzały ze sobą wszystkie przerwy, obdarowując się namiętnymi pocałunkami, z których te złożone z premedytacją pozostawiały na skórze niewielki krwiak, będący niejednokrotnie powodem do wstydu przed rodzeństwem i tematem długich rozmów z rodzicami. Ot zwykłe, niegroźne wygłupy. Ale czy na pewno? 

Julio Macias Gonzalez, 17-letni nastolatek pochodzący i żyjący w Meksyku, spędził ostatni wieczór swojego życia z o 7 lat starszą od siebie dziewczyną. W trakcie tego spotkania 24-latka postanowiła zostawić na jego szyi pamiątkę w postaci malinki. Mogłoby się wydawać, że w tej historii nie ma nic niezwykłego. I zapewne by tak było, gdyby następnego dnia w trakcie rodzinnego obiadu Julio nie dostał napadu konwulsji, które zakończyły się jego śmiercią. Bezradni okazali się nawet ratownicy medyczni, którzy błyskawicznie stawili się na miejscu zdarzenia.

Przyczyna zgonu wydaje się być wręcz nieprawdopodobna - doprowadził do niej zakrzep krwi, który utworzył się pod powierzchnią skóry, na której dziewczyna nastolatka zrobiła malinkę. Zakrzep następnie oderwał się i powędrował krwiobiegiem do mózgu, doprowadzając do udaru.

Sytuacja jest szokująca jeszcze z innego, kuriozalnego powodu. 24-latka, gdy tylko dowiedziała się o śmierci chłopaka, uciekła z domu, by uniknąć możliwej odpowiedzialności karnej. Wciąż pozostaje na wolności, będąc poszukiwaną przez policję w całym kraju.

Uspokajamy - choć malinka faktycznie może zabić, szanse na to są skrajnie niewielkie. Liczba tego typu przypadków może zostać zliczona na palcach obu rąk, jednak mimo wszystko przestrzegamy przed tego typu rozrywką. Cena jaką można za to zapłacić jest niewspółmierna do zabawy.