31.03.2015 12:22

Co jest za granicą wszechświata? Przedstawiamy 5 najpopularniejszych teorii

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
14245
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
Fizycy od wielu lat głowią się nad naturą wszechświata. Niektórzy starają się zrobić w tych badaniach jeszcze jeden krok do przodu i zastanowić się nad tym co jest… poza granicami całego naszego uniwersum. Czy to możliwe, żeby coś znajdowało się poza kosmosem? Jak najbardziej. Gdybanie nad potencjalnym „krańcem” rzeczywistości jest dość kłopotliwe. Na początku wypadałoby określić, co mamy na myśląc mówiąc „wszechświat”. Najpopularniejszym stwierdzeniem jest to, że są to galaktyki, z których światło zdążyło do nas dotrzeć przez miliardy lat. Wszystko, co jest od Ziemi dalej niż one, pozostanie dla nas przez najbliższe tysiąclecia wielką, niespenetrowaną zagadką. Chyba, że opracujemy przyrządy obserwacyjne łamiące prawa fizyki, ale na to się raczej nie zanosi.
To dla nas, niestety, ostateczna granica. Nasze teleskopy nie dostrzegą niczego, co skrywa się jeszcze dalej, w mroku. Z czasem oczywiście blask odległych gwiazd będzie do nas docierać, ale jest to proces bardzo mozolny. Trzeba pamiętać, że pojedyncze układy gwiezdne są oddalone od siebie nawet o setki lat świetlnych, więc na samą możliwość odkrycia każdego kolejnego z nich będzie trzeba czekać długie lata.

1. Równomierna, jednolita nieskończoność

Oczywiście, głupio byłoby zakładać, że tam, gdzie kończą się nasze zdolności obserwacyjne, kończy się wszechświat. Możliwe, że kosmos ciągnie się dalej w nieskończoność i prując przez gwiezdny pył napotykalibyśmy się ciągle na kolejne i kolejne piękne mgławice. Jeżeli wszechświat jest nieskończony, oznacza to, że prędzej czy później znajdziemy w nim… wszystko. Tak, dosłownie. Wszystko. Każdą możliwą, nawet najbardziej absurdalną rzecz, jaką jesteś w stanie wymyślić – gdzieś tam, miliardy lat świetlnych od domu, być może właśnie się ona dzieje. W tę właśnie koncepcję wierzył Einstein. Pytanie tylko, czy nie zmieniłby zdania, gdyby rzucił okiem na najnowsze odkrycia naukowe. Nieskończoność to przerażająca sprawa.

2. Ciemny przepływ

W 2008 roku astronomowie byli świadkami dziwnego, niespodziewanego zjawiska. Galaktyczne klastry nagle zaczęły przesuwać się w jednym kierunku z ogromną prędkością 3 milionów kilometrów na godzinę. W 2010 obserwację powtórzono, potwierdzając istnienie nowego zjawiska, nazwanego „ciemnym przepływem”. Te ruchy galaktyk stoją w całkowitej sprzeczności z tym, o czym uczy nas teoria wielkiego wybuchu. Badacze tłumaczą to zjawisko istnieniem hipotetycznego, super-masywnego obiektu poza granicą obserwowalnego wszechświata. Oznacza to, że znany nam wszechświat nie rozciąga się w nieskończoność w formie podobnej do tej nam znanej, a za „granicą” tkwi coś zupełnie innego, niż zna nauka.

3. Niezliczone bańki z wszechświatami

Mówienie o tym, co jest zaledwie poza granicą naszej obserwacji, to trochę jak gdyby oszukiwanie. Bo wciąż dyskutujemy tylko o tym, co znajduje się w naszym wszechświecie, w którym panują te same, lepiej lub gorzej nam znane prawa fizyki. Jedna z hipotez sugeruje, że po wielkim wybuchu powstały gigantyczne „bańki”, a każda jedna z nich jest jednym kosmosem, z własną czasoprzestrzenią i całkowicie odmiennymi zasadami rządzącymi znajdującą się tam materią i energią (o ile takowa w ogóle tam istnieje). To bardzo ciekawy scenariusz. Według niego nie tylko każda z tych baniek, nieprzemiennie od siebie odseparowanych, stanowi osobny, nieskończony wszechświat. To nieskończona ilość nieskończonych wszechświatów. Jednego możemy być pewni – w przyszłości nie będziemy się nudzić, bo miejsc do eksploracji mamy bez liku.

4. Kaskadowe czarne dziury

Teoria zaproponowana przez fizyka Lee Smolina zakłada, że każda czarna dziura w naszym kosmosie jest zalążkiem kolejnego wszechświata o lekko innych prawach fizyki. Także nasze uniwersum to tak naprawdę czarna dziura w „wyższym”, „większym” wszechświecie. Chociaż hipotezę tą udało się połowicznie potwierdzić wzorami matematycznymi, w środowiskach naukowych nie osiągnięto w tej sprawie konsensusu. Wszystko dlatego, że wnioski wyciągnięte z badań zależały w dużej mierze od ich interpretacji.

5. Alternatywne wszechświaty

Taki obraz multiwersum pokazuje nam słynna teoria strun, gdzie objęte jej założeniami „kosmiczne membrany” wibrują energią tak bardzo, że rozchodzi się ona do innych wszechświatów. To podejście zdecydowanie zbyt skomplikowane, żeby opisać je wystarczająco nawet skrótowo. W ogromnym uproszczeniu, tajemniczy „11 wymiar”, którego wpływ na otaczającą nas rzeczywistość możemy zaobserwować, to w rzeczywistości bardzo wąska dziurka od klucza, przez którą możemy popatrzeć na niezrozumiałą, gęstą zupę z innych, obcych nam wszechświatów. Jeżeli teoria strun jest prawdziwa, jedna z najbardziej podstawowych sił w naszym uniwersum, czyli grawitacja, w rzeczywistości „przecieka” do nas z innych, alternatywnych kosmosów. To jeden ze sposobów, w jaki tłumaczy się relatywnie niewielką siłę grawitacji w porównaniu z innymi znanymi nam oddziaływaniami.
Czytaj więcej
Udostępnij znajomym