4207
Listopad 27 przez azure

10-letnie dziecko urodzone z nietypową wadą kardiologiczną zadało swojej mamie pytanie, którego nie chciałby usłyszeć żaden rodzic.

Rodzice Sama Bundy'ego od jego urodzenia wiedzieli, że ich syn nie będzie żył długo. Wrodzona wada serca była tykającą bombą, która mogła go uśmiercić w każdej chwili. Kiedy lekarze wskazali, że ten moment niebezpiecznie się zbliża, jego matka postanowiła zrobić wszystko, aby ostatnie chwile chłopca były najbardziej dla niego szczęśliwe.

Sam urodził się jedynie z połową serca i wraz z wiekiem jego organizm stał się coraz mniej wydolny z uwagi na niedotlenienie mózgu. W swoim 10-letnim życiu chłopiec przeszedł ponad 60 operacji, w tym aż 3 na otwartym sercu, co czyni go niestety absolutnym rekordzistą i to nawet wśród dorosłych. 

Ostatnio okazało się, że operacje w  nie mogą już w żaden sposób pomóc i rodzice powinni się przygotować na najgorsze.

Sam przypadkiem był świadkiem rozmowy swojej matki Kymm z lekarzem prowadzącym. Kiedy wracali do domu, zapytał, "Doktor mówił, że ktoś umrze. Chodziło o mnie?"

Kobieta nie potrafiła ukryć łez i nie wiedziała, co ma odpowiedzieć.

"Ma tak niewiele lat, a przeszedł więcej niż niejeden dorosły. Mimo to nigdy nie przestaje się uśmiechać", opowiada Kymm Bundy łamiącym się głosem. Wspomina sytuację z wczesnego dzieciństwa chłopca, kiedy po operacji nie mógł jeść przez kilka dni, a mimo to na twarzy nadal można było zobaczyć uśmiech.

Na pytanie swojego syna, Kymm odpowiedziała, "Nie, ty nigdzie się nie wybierasz".

Dla Sama jest jeszcze nadzieja, jednak stanowi ona ogromne ryzyko. Specjaliści ze szpitala w Newcastle stwierdzili, że jest niewielka szansa na przeszczep serca i wszczepienie chłopcu rozrusznika. Jednak w jego stanie każda najmniejsza komplikacja może doprowadzić do śmierci. Problemem pozostaje także kwestia dawcy.

Kymm wpadła wtedy na pomysł, aby spełnić największe marzenia Sama. 

Kiedy chłopiec miał trzy lata rodzice zabrali go do Disneylandu i wtedy obiecali mu, że jeszcze tam zawita. W związku z tym zorganizowali obecnie na portalu crowdfundingowym zbiórkę aby wysłać 10-latka kolejny raz do jego ulubionego parku rozrywki.

"Nie zasłużył na taki los, to tylko dziecko", powiedziała później w wywiadzie telewizyjnym. "Nic nas nie powstrzyma przed uratowaniem go", dodaje tonem pełnym pewności siebie.

Pozostaje nam życzyć chłopcu dużo zdrowia. Jeśli chcielibyście wesprzeć podróż Sama do Paryża, zajrzyjcie tutaj.