1750
Październik 11 przez prabab

Pochodzący z Chin mały Hong Hong ma tylko 4 miesiące i… aż 31 palców. Urodzony w styczniu tego roku chłopiec cierpi na wyjątkowo specyficzną formę polidaktylii — wady rozwojowej objawiającej się jego przedziwnym wyglądem. W miejscu, w którym Hong Hong powinien mieć kciuki, u każdej ręki wyrasta mu zamiast nich druga para dłoni. Jego stopy mają po osiem krótkich paluchów.

Polidaktylia nie jest schorzeniem unikalnym dla ludzi. Często występuje również u psów i kotów

Statystycznie rzecz ujmując, „nadprogramowe palce” nie są wcale widokiem rzadko spotykanym na porodówce. Na świat z podobnym defektem przychodzi nawet jedno dziecko na tysiąc. Z reguły poddawane jest operacji możliwie jak najwcześniej, jeszcze w pierwszych latach życia.

W większości przypadków przywrócenie normalnego wyglądu dotkniętemu polidaktylią maluchowi nie stanowi dla chirurgów większego wyzwania.

Mama Hong Honga też pochwalić może się dwunastoma palcami u dłoni, co przypomina nam o dziedzicznym charakterze tego osobliwego defektu.

Niestety, stopień zaawansowania skazy u chłopca z Chin jest zbyt duży, żeby skierować go na rutynowy zabieg

Nie wystarczy, żeby usunąć mu zbędne palce. Rodzice Hong Honga przykładają ogromną wagę do tego, żeby lekarze zdołali przywrócić ich dziecku także w pełni funkcjonalne przeciwstawne kciuki.

Osoby pozbawione kciuków mogą mieć duże trudności z chwytaniem i podnoszeniem przedmiotów. Zou Chenglin — ojciec chłopca — przyznaje, że za wszelką cenę chce oszczędzić mu w życiu takich niedogodności.

Potrzebny Hong Hongowi zabieg nie należy do najtańszych – kosztuje przynajmniej 200 000 juanów, czyli, w przeliczeniu, 90 tysięcy złotych

Początkowo rodzina chłopca zwróciła się o pomoc w uzbieraniu potrzebnej kwoty do organizacji charytatywnych i internautów.

Po zgromadzeniu w ten sposób 40 000 juanów, krewni Hong Honga zadecydowali o wstrzymaniu dalszych dotacji ze względu na negatywne komentarze na temat „żebractwa”, z jakimi spotkali się ze strony swojego otoczenia.

Zamiast tego Zou z żoną i synem planują wybrać się do rodzinnego miasta Shenzhen, gdzie mężczyzna powróciłby do pracy i z pensji odłożył resztę sumy potrzebnej na operację chłopca.