3816
Październik 7 przez Skyer

Służba zdrowia w Stanach Zjednoczonych nie należy do najtańszych. Jednorazowa wizyta w szpitalu może kosztować nawet kilkanaście tysięcy dolarów, niejednokrotnie pochłaniając kilkumiesięczny budżet przeciętnego zjadacza chleba. A szpitale, jak to szpitale, starają się zarobić na czym tylko się da, o czym niedawno przekonało się świeżo upieczone małżeństwo.

Pochodząca z USA kobieta nie mogła uwierzyć własnym oczom, gdy odebrała rachunek za pobyt w szpitalu, w którym przyszło na świat jej dziecko. Obciążono ją na kwotę ponad 1600 dolarów, jednak zważywszy na konieczność przeprowadzenia cesarskiego cięcia, suma ta nie zrobiła na niej większego wrażenia. Zaskoczyła ją jedna z pozycji, a mianowicie "Skin to skin after c-sec" wyceniona na 39.35 USD. Co kryje się za tym terminem? Możliwość przytulenia noworodka zaraz po przeprowadzonym zabiegu...

Zgadza się - wzięcie na ręce swojego własnego dziecka po ciężkim zabiegu cesarskiego cięcia kosztuje w przeliczeniu na złotówki lekko ponad 150 zł.

"Pielęgniarka pozwoliła, bym położył dziecko na klatce piersiowej mojej żony. Nawet pożyczyła ode mnie aparat, by zrobić nam kilka zdjęć. Każdy kto brał udział przy porodzie był naprawdę świetny i uważamy to za super przeżycie. Rozbawił nas jednak ten widok na rachunku", tłumaczy mąż.

Cóż... Czy gdyby wiedzieli, to woleliby zaoszczędzić te 40 dolarów? Tego się niestety nie dowiemy.