11.07.2017 13:10

Bohater uratował dziecko przed porywaczem. Jednak pracodawca potraktował go za to podle

KATEGORIA: CIEKAWOSTKI
4567
KATEGORIA: CIEKAWOSTKI

Dillon Raegan, żyjący w Portland w amerykańskim stanie Oregon,  stracił pracę po tym, jak zaledwie na chwilę wyszedł ze sklepu, w którym był zatrudniony. Mężczyzna tymczasowo opuścił swoje stanowisko, żeby powstrzymać porywacza dobierającego się do małego dziecka.

„Jedyne na czym się wtedy skupiałem, to na bezpieczeństwie tego dziecka”, przypomina sobie 32-letni Dillon. Mężczyzna pracował w markecie ze sprzętem „Home Depot” już od czterech lata, zanim otrzymał wypowiedzenie – karę za to, że pomógł powstrzymać koszmarne przestępstwo.

Wyszedłem ze sklepu i zauważyłem przerażoną, płaczącą kobietę. Krzyczała: Niech mi ktoś pomoże! On zabrał mi dziecko, porwał moje dziecko!”, przypomina sobie Dillon.

Mężczyzna, wraz z innym zatrudnionym w tym samym miejscu kolegą, czym prędzej poinformowali o zdarzeniu policję. Kierując się zaleceniami przekazanymi im telefonicznie przez dyspozytora, pracownicy sklepu dyskretnie śledzili porywacza aż do momentu przybycia służ porządkowych, co umożliwiło jego schwytanie.

Chociaż cała sytuacja trwała zaledwie kilkanaście minut, już następnego dnia Dillon usłyszał od swojego zwierzchnika naganę za opuszczenie miejsca pracy.

Jakby tego było mało, niecały miesiąc po tym, jak Dillon postąpił w tak bohaterski sposób, mężczyzna otrzymał od pracodawcy list, w którym poinformowano go, że został zwolniony za „naruszenie zasad bezpieczeństwa” panujących w zakładzie.

Przyczyną twojego zwolnienia była wykraczająca poza twoje kompetencje pomoc jaką udzieliłeś służbom policyjnym podczas akcji zapobiegającej porwaniu dziecko. Nie było to świadome złamanie zasad panujących w miejscu pracy, ale zachowanie, którego pracodawca może nie życzyć sobie od zatrudnionych przez siebie osób”, ustalił urząd pracy stanu Oregon, po tym, jak „bohater z Home Depot” odwołał się od decyzji swojego szefostwa.

Historia Dillona rozpowszechniła się w sieci, a przytoczony powyżej list z ustaleniami urzędników pokazał „Home Depot” w najgorszym świetle. Po medialnej nagonce, pracodawca Dillona Reagana zdecydował się cofnąć decyzję o jego zwolnieniu, a mężczyźnie zaproponowano powrót na poprzednie stanowisko.

Jednak Dillon przyznaje, że po tych przejściach nie zależy mu na odzyskaniu poprzedniej pracy. Nie tęskni już za prowadzonym wcześniej życiem, a ponadto zraził się sposobem, w jaki potraktował go pracodawca.

Mężczyznę bez skrupułów ukarano zrywając kontrakt o zatrudnienie - odebrano mu dostęp do przychodów i szansę na normalne funkcjonowanie . I to tylko za to, że kierując się empatią i głosem serca udaremnił próbę porwania niewinnego dziecka...

A Wy, jak zareagowalibyście, gdybyście stanęli w podobnej sytuacji? Podjęlibyście szybką decyzję z myślą o dobrze innych, czy jednak pilnowalibyście się, żeby nie wykraczać poza kompetencje narzucone w Waszym regulaminie pracy?

Czy pracodawca postąpił słusznie zwalniając 32-latka?

Tak
Nie

Liczba głosujących: 69

Tak - 12%

Nie - 88%

Czytaj więcej
Udostępnij znajomym