8356
Październik 26 przez prabab

Siedząc w zaciemnionym kinie i widząc wyświetlane na ekranie krwawe akty przemocy łatwo zapomnieć, że tak naprawdę patrzy się właśnie na zabarwiony syrop kukurydziany i szereg innych sprytnych sztuczek. Czasem jednak może się zdarzyć, że wyjątkowo przekonujący efekt specjalny tego typu skończy się interwencją policji i sędziego. Przedstawiamy 5 sytuacji, w których twórcy horrorów pokazali publiczności sceny tak brutalne i realistyczne, że po seansie musieli udowadniać, że wszyscy związani z nimi aktorzy aby na pewno wciąż żyją.

1. „Jaszczur w skórze kobiety” (A Lizard in a Woman's Skin)

Źródło: http://quietus_production.s3.amazonaws.com/images/articles/8369/lizard_in_a_woman_full_1332857832_crop_550x412.jpg

Chociaż specjalista od efektów specjalnych Carlo Rambaldi zasłynął głównie współpracą przy filmie E. T., zdarzało mu się pracować przy mniej przyjemnych projektach. Najbardziej kontrowersyjnym z nich był „Jaszczur w skórze kobiety” Lucio Fulci'ego z 1971 roku. W tym psychodelicznym kryminale główna bohaterka Carol musi wytłumaczyć się z tego, że przyśniło jej się zachodzące w tym samym czasie za ścianą zabójstwo. W pewnym momencie kobieta wkracza do sanatorium, gdzie znajduje cztery psy z otwartymi klatkami piersiowymi, na których na żywo przeprowadzana jest sekcja zwłok. Między żebrami zwierząt wciąż widać bijące serca.

Ta animatroniczna sztuczka była tak sugestywna, że włoski sąd oskarżył Feluciego o znęcanie się nad zwierzętami. Zarzuty zostały oddalone dopiero, kiedy reżyser przyniósł na rozprawę użyte w filmie kukły, wykonane z gumy i oprawionej skóry kojota.

2. „Nadzy i rozszarpani” (Cannibal Holocaust)

Nakręcony w 1980 roku film Ruggero Deodato uchodzi za najbardziej brutalne widowisko, jakie kiedykolwiek utrwalono na taśmie. Był to także jeden z pierwszych filmów stylizowanych na dokument. Śledzimy w nim wyprawę ekipy pracującej dla telewizyjnego kanału przyrodniczego. Trafiają oni do dzikiej dżungli, gdzie znajdują ich odcięci od świata tubylcy. Autochtoni są do tego wyjątkowo łakomi na ludzkie mięso…

Udawanie, że film był „prawdziwy” i jedynie odnaleziony w dżungli w połączeniu z boleśnie przekonującymi scenami przemocy szybko sprawiło, że reżysera zaczęto podejrzewać o to, że poświęcił dla X muzy życie gwiazd występujących w „Nagich i rozszarpanych”. Wszystkie kopie produkcji skonfiskowano 10 dni po premierze na czas śledztwa mającego ustalić, czy Deodato aby na pewno nie jest odpowiedzialny za śmierć współpracowników. Sprawa ucichła dopiero po sporej kampanii we włoskich mediach. Ruggero pojawiał się z aktorami w różnych programach telewizyjnych, a także zdradził „od kuchni”, jak powstawały niezwykłe efekty specjalne.

3. „Królik doświadczalny 2: Kwiat ciała i krwi” (Guinea Pig: Flowers of Flesh and Blood)

Hideshi Hino, artysta, specjalista od mangi, odpowiedzialny był za serię niezwykle krwawych horrorów „Królik doświadczalny”. Były to ekranizacje jego własnych komiksów. Filmy te, pojawiające się przez całe lata 80, zawierały liczne sceny tortur, okaleczeń i wyjątkowo „ekspresyjnych” zabójstw. Żaden ich detal nie mógł umknąć kamerze. Hideshi'ego wielokrotnie podejrzewano o to, że postradał zmysły i być może faktycznie produkuje swoje filmy sam, aby ukryć prawdę o dokonywanych przez siebie morderstwach.

W 1991 roku słynny Charlie Sheen natrafił przez przypadek na „Królika doświadczalnego 2” w wypożyczalni kaset VHS. Po obejrzeniu go myślał, że zobaczył właśnie na własne oczy mało przyjemną scenę zabójstwa, z którego aktorka bynajmniej nie wyszła cało - posiekana została na kawałki. Zgłosił sprawę do FBI. 

Służby federalne potraktowały oskarżenie niezwykle poważnie i odeszły od śledztwa dopiero po obejrzeniu przygotowanego przez Hino krótkiego, zakulisowego materiału prezentującego powstawanie brutalnych scen.

4. „Snuff”

W tym przypadku rzekoma „prawdziwość” zawartych w filmie scen miała działać jako wehikuł marketingowy. Nawet na plakacie produkcji z 1976 roku widniało hasło potwierdzające, że Snuff „można było nakręcić tylko w Ameryce południowej, bo tam życie jest warte tyle, co nic”. 

Tak naprawdę jest to przerobiona, znacznie mniej interesująca produkcja „Slaughter” z dodanym innym zakończeniem, które w założeniu ma udowodnić widowni, że byli właśnie świadkami prawdziwego morderstwa. Z poprzedniego filmu usunięto napisy końcowe, a zamiast nich wstawiono rzekome sceny zza kulis, na których widać ekipę bawiącą się zwłokami aktorów. W tle słychać kłótnię operatora kamery i reżysera o to, czy aby na pewno na całą wcześniejszą sekwencję wystarczało taśmy.

Przekonanym co do tego chwytu marketingowego nie był sędzia Robert M. Morgenthau z Nowego Jorku. Dopiero kiedy wyśledził występującą w głównej roli aktorkę i dowidział się, że jest cała i zdrowa, przestał podejrzewać Allana Shackletona – dystrybutora i pomysłodawcę filmu – o bycie skrytobójcą.

5. „New Terminal Hotel”

Z kulisami powstania tego niskobudżetowego horroru wiąże się ciekawa historia. Otóż, co warto zaznaczyć na wstępie, nikt, kto obejrzał „New Terminal Hotel” nie posądzał go o bycie prawdziwą historią. Nie ma pewności co do tego, czy ktokolwiek kiedykolwiek w ogóle miał styczność z tym „dziełem”.

Jednak dwa lata po zakończeniu zdjęć pożar trawił hotel, w którym wcześniej kręcono film. Próbujący opanować ogień strażacy natknęli się wówczas na zaryglowany pokój, którego ściany ochlapane były krwią, a na podłodze walały się resztki wyglądające na poćwiartowane fragmenty ludzkich ciał. Natychmiast wezwano policję, która przez 8 godzin badała „miejsce zbrodni”, aby w końcu potwierdzić, że nikt tutaj tak naprawdę nie umarł, a strażacy natknęli się na pozostałości planu filmowego. Z jakiegoś powodu właściciel przybytku zostawił „dekoracje” w jednym z pokoi w stanie nienaruszonym, licząc, że ekipa filmowa kiedyś tam jeszcze wróci.