1898
Listopad 19 przez prabab

Gdy żyjesz na tyle długo, żeby stać się najstarszym człowiekiem w Europie, możesz nonszalancko przyznać w wywiadzie, że sekret długowieczności tkwi w byciu wieczną singielką. To na pewno dobry sposób, żeby zwrócić na siebie oczy całego świata, ale zapewne większość z nas zada sobie pytanie, jakie są gwarancje, że opuszczenie swojej drugiej "połówki pomarańczy" pozwoli nam żyć ponad 100 lat. Sprawdźmy więc jakie są realia, skoro wiadomo, że bycie singlem wcale nie musi oznaczać bycia samotnym.

Emma Martina Luigia Morano urodziła się 29 listopada 1899 roku we Włoszech. Była najstarsza z ośmiorga rodzeństwa. W jej rodzinie nie brakowało długowiecznych ludzi. Jej matka, ciotka oraz niektórzy bracia i siostry żyli ponad 90 lat, a jej młodsza siostra, Angela Morano zmarła, mając 103 lata.

116  letnia Emma Morano przypisuje swoją długowieczność odpowiednio wczesnemu zakończeniu nieszczęśliwego małżeństwa. Jej pierwszy i ostatni związek rozpadł się w 1938 roku, z powodu przedwczesnej śmierci nowo narodzonego syna. „Nie chciałam, aby ktokolwiek zdominował moje życie” - wyznała dziennikarzowi z The New York Times. Od tamtej pory żyje samotnie, ale jak sama przyznaje, adoratorów w jej życiu nie brakowało. Druga tajemnica jej długowieczności (która nas mniej interesuje) to stała dieta. Panna Morano zjada dziennie dwa surowe jajka, makaron z mięsem mielonym i jednego banana.

Badania naukowe od lat próbują nas przekonać o tym, że to właśnie wierność małżeńska i spędzanie swoich chwil w zaufaniu ma najbardziej pozytywny wpływ na nasze samopoczucie. Czy bycie wiecznym singlem faktycznie niesie ze sobą aż tyle zalet?

Silne przyjaźnie są dla Ciebie lepsze niż nieciekawe małżeństwo

Nie ma wątpliwości, że prawdziwe szczęście rodzi się z utrzymywania długich, stałych relacji – czy to romantycznych, rodzinnych, czy platonicznych. To oznacza, że stwierdzenie o niezbędności trwania w związku jest tylko w połowie prawdziwe. Dobre małżeństwo daje nam silną społeczną sieć wsparcia, poduszkę powietrzną, która nas uratuje przy co ostrzejszym zakręcie. Ale z doświadczeń naukowych wynika, że dokładnie w taki sam sposób czują się osoby samotne o rozbudowanych, bliskich relacjach z przyjaciółmi. Wygląda na to, że bardziej liczy się „jakość” znajomości, a niekoniecznie jej charakter.

Samotnicy utrzymują lepszą kondycję fizyczną

Przeprowadzone na ten temat ankiety pokazują wyraźny związek pomiędzy gwałtownym przyrostem wagi i masy tłuszczowej, a rozpoczęciem długoterminowego związku. Świat naukowy zgadza się z tym spostrzeżeniem: będące ze sobą w szczęśliwej relacji osoby mają wraz z upływem czasu tendencję do tycia.

Stare panny rzadko wpadają w nałogi

To przykre, ale powołując się na badanie z 2012 roku, kobiety będące od wielu lat w związkach małżeńskich mają tendencję do sięgania po butelkę częściej niż singielki. Również mają większą szansę na to, że wpadną w sidła alkoholizmu. Co ciekawe, zależności takiej nie zaobserwowano u mężczyzn. Zjawisko to przypisuje się potrzebie prowadzenia „podwójnego życia” przez mężatki – nie dość, że pracują w dzień, po powrocie do domu oczekuje się od nich specyficznych, często męczących zachowań wymaganych przez męża od swojej małżonki, które, ze względu na ich ciężar, można określić mianem „drugiej pracy”. Sprzątanie, opieka nad dziećmi, gotowanie, brr.

Single lepiej sypiają

Czy kogoś to zaskakuje? Przecież żyjąc samemu masz całe łóżko dla siebie! Lata badań prowadzonych przez eksperta od snu, Neila Stanleya, jednoznacznie pokazują nam, że osoby w związkach cierpią na zaburzenia związane z nocnym odpoczynkiem o połowę częściej niż single. To ważne, gdyż to właśnie relaksujący, niezaburzony sen jest ważnym czynnikiem wpływającym na nasze samopoczucie następnego dnia, nie wspominając o lepszym zdrowiu – porządna, beztroska noc spędzona pod kołdrą zmniejsza nasze szanse na zachorowanie na depresję, odwleka problemy z sercem, schorzenia układu krwionośnego i pomaga nam utrzymać dobrą wagę. „Dzisiaj śpię samemu” nie brzmi tak źle po podsumowaniu wszystkich zalet niedzielenia z nikim łoża.

Single mogą być stabilniejsi psychicznie

Sam fakt, że osoby decydujące się na spędzenie swojego czasu na Ziemi w samotności i to, że robią to na przekór presji społeczeństwa, zmusza je do wykształcenia silniejszej psychiki. Tak przynajmniej twierdzi psycholog Bella DePaulo, zajmująca się tą problematyką od wielu lat.

Ślub ze złą osobą to ogromny ciężar psychiczny

Lepiej nie wiązać się z nikim niż z niewłaściwa osobą. Profesor socjologii z uniwersytetu w Nowym Jorku, Eric Klinenberg, podsumował ten problem w 2012 roku wypowiedzią: „Złe małżeństwo sprawi, że poczujesz się bardziej samotny, niż gdybyś był singlem”. Raport opublikowany niedawno w „Journal of Happiness Studies” potwierdza wniosek profesora, odsłaniając nie aż tak oczywistą prawdę: „Osoby w wymuszonych, nieinteresujących małżeństwach są znacznie smutniejsze niż ich wolni przyjaciele, dotyczy to nawet pierwszych lat ich związku”.

Życie singla ma swoje plusy i może dawać poczucie szczęścia, ponieważ samotność nie znika tylko dzięki miłości, a tym bardziej związkowi małżeńskiemu. Popularna opinia na temat bycia singlem mówi, że jest się nim, dopóki nie spotka się osoby, z którą chce się dzielić życie. Życie singla nie jest więc ani gorsze, ani lepsze od życia w parze.

Pani Morano życzymy 200 lat!