1372
Październik 9 przez musang

Siła wszystkich fikcyjnych historii w dużej mierze zależy od tego, w jak dużym stopniu odbiorcy mogą się utożsamić z proponowanymi sytuacjami. Bardzo często identyfikujemy się z bohaterami, a nawet pojmujemy przedstawianą rzeczywistość jako prawdziwą. Niestety, w większości wypadków w wyniku takich zabiegów trwamy w błędzie! Poniżej przedstawiamy 10 mitów, które za sprawą filmów i seriali postrzegane są jako fakty. 

1. Chloroform nie zwala ludzi z nóg na kilka godzin

Historie o zbrodniarzach, którzy obezwładniają swoje ofiary za pomocą chloroformu, istnieją w opowieściach niemal od tak dawna, odkąd sam związek chemiczny wykorzystywany jest jako środek znieczulający. A jednak, nikt nigdy nie udowodnił, że preparat ten może być używany do obezwładnienia człowieka w kryminalnej aktywności, która nie kończy się śmiertelnie.

 

Aż pięć minut trzeba wdychać chloroform, aby stracić przytomność, po czym kolejne dawki muszą ofiarę czy pacjenta w tym stanie utrzymywać. Dodatkowo, należy pamiętać o utrzymywaniu głowy w odpowiedniej pozycji, by nie doszło do zablokowania dróg oddechowych przez język, co mogłoby zakończyć się uduszeniem. Zatem wszystkie sceny, w których ofierze przykłada się szmatkę nasączoną chloroformem, wrzuca do bagażnika i czeka na odzyskanie przytomności w obskurnym magazynie - są absolutnie oderwane od rzeczywistości. 

2. Policja może natychmiast namierzyć lokalizację dzwoniącego

Kojarzycie sceny, w których policja musi podtrzymywać telefoniczną konwersację przez parę minut, by udało się namierzyć miejsce przebywania podejrzanego? Otóż sytuacje takie zdezaktualizowały się już w latach 70. XX wieku. To w tym czasie operatorzy sieci telekomunikacyjnych przestali korzystać z usług telefonistów w centralach, a przerzucili się na elektroniczne maszyny przełączające. Ta sama technologia, która rozpoznaje identyfikator dzwoniącego, umożliwia policji natychmiastowe go zlokalizowanie.

 

Inaczej trochę ma się sprawa z telefonami komórkowymi, ale wystarczy, by dzwoniący miał włączony GPS, by również i w tym wypadku nie było żadnych problemów. Co więcej, nawet gdy GPS nie jest aktywny, można dokonać pomiarów triangulacyjnych za pomocą wież telefonicznych. Taki pomiar trwa co prawda około pół godziny, ale wystarczy jedna sekunda połączenia telefonicznego, by cały proces został uruchomiony. 

3. Tortury nie są skuteczne

Niemal każdy z antagonistów w filmach czy serialach - z powodu braku kluczowych informacji oraz czasu - ucieka się w pewnym momencie do przemocy fizycznej. Nie jest to jednak najmądrzejsze posunięcie, ponieważ każde kolejne badania potwierdzają niską skuteczność tortur. Z powodu bólu i dyskomfortu ofiary są gotowe powiedzieć wszystko, czego tylko zażyczy sobie oprawca - nie tylko prawdę, ale także wiele zmyślonych historii. Ostatecznie pozyskuje się istotną dla siebie informację razem z całym stekiem bzdur, które opóźniają działanie, jako że należy je najpierw wszystkie zweryfikować. 

 

Co ciekawe, CIA ujawniło, że dużo lepszym sposobem w takich wypadkach jest zwykła rozmowa - jak człowiek z człowiekiem - i po prostu bycie miłym! Niestety dla scenarzystów ta metoda ma jedną istotną wadę - nie jest efektowna!

4. Nigdy nie należy podawać leku bezpośrednio do serca

Zdarzają się w serialach i filmach momenty, w których życie bohatera zależy od umiejętnego wstrzyknięcia mu leku bezpośrednio do serca. O ile zastrzyki dosercowe istnieją w rzeczywistości, to niemal nigdy nie są stosowane ze względu na wiele alternatywnych sposobów dostarczenia do organizmu leku bez ryzyka uszkodzenia serca. Już o wiele bezpieczniejsze zastrzyki dożylne są zdecydowanie lepszym wyborem, jako że i tak krew zdąży obiec cały organizm w mniej niż minutę. Zastrzyk dosercowy z kolei zostawia dziurę w tym ważnym organie, co prowadzi do wykrwawienia, a przy okazji można uszkodzić płuco - także ze śmiertelnym skutkiem. 

5. Kryminologia nie wyjaśnia magicznie zbrodni

Jeśli nie obce wam liczne seriale o zespołach policyjnych, mogliście odnieść wrażenie, że kryminologia pełni niezwykle istotną rolę w systemie prawnym. O ile jest to rzeczywiście ważna gałąź nauki dostarczająca istotnych dowodów w sprawach sądowych, o tyle sama w sobie nie zajmuje się rozwiązywaniem zagadek przestępczych. Po pierwsze, każde miejsce zbrodni roi się wręcz od materiałów DNA i to nie tylko ofiary i osób podejrzanych. Nie wystarczy zatem znalezienie włosa czy fragmentu naskórka. Po drugie, nawet jeśli policja ma szczęście i zebrany materiał należy do przestępcy, trzeba jeszcze połączyć do z odpowiednią osobą, a tylko DNA 3% populacji jest zarejestrowanych w rządowych bazach danych. I w końcu, istnieje bardzo niewiele zespołów kryminologicznych, co sprawia, że pracy mają one co niemiara i oczekiwanie na wyniki może ciągnąć się tygodniami.

6. Defibrylator nie wznawia pracy serca, które już się zatrzymało

Defibrylator to niezwykle użyteczne urządzenie, ale tylko wtedy, gdy pacjent jest zagrożony przez zatrzymanie akcji serca, które zaczyna bić nieregularnie. Restartuje on wtedy organ i sprawia, że odzyskuje właściwy rytm.

 

Jeśli zatem mamy w pamięci sceny, w których na monitorze pojawia się pozioma, równa kreska, a pielęgniarka łapie dwie łopatki, pociera je o siebie, krzyczy "clear" i za pomocą wstrząsu przywraca życie pacjentowi - możemy te obrazy skatalogować jako czystą fantazję. W rzeczywistości taki zabieg jest tylko niepotrzebnym i nieskutecznym porażeniem organizmu.

7. Nie należy czekać ze zgłoszeniem zaginięcia bliskiej osoby

Bardzo częstym mitem i zarazem niebezpiecznym jest ten, według którego należy poczekać ze zgłoszeniem zaginięcia bliskiej osoby co najmniej 24 lub 72 godziny. Nie jest to prawda! Taką sytuację najlepiej zgłosić jak najszybciej - w przypadku porwania pierwsza doba jest kluczowa dla dochodzenia. Jedyna zasada w podobnych sytuacjach jest taka, że raport o zaginięciu powinien wypełnić członek rodziny, chociaż i ta opcja nie jest konieczna.

 

Oczywiście może się zdarzyć, że po wypełnieniu raportu policja nie będzie mogła zrobić zbyt wiele - szczególnie gdy zaginął dorosły i jednocześnie nie wystąpiły żadne niepokojące oznaki czy wydarzenia. Najczęściej mamy wtedy do czynienia z celowym odejściem poszukiwanego.

8. Powoływanie się na niepoczytalność to nie najlepszy sposób na uniknięcie zarzutów przestępstwa

Po obejrzeniu wielu filmów i seriali, możemy zastanawiać się, czemu w ogóle ktoś męczy się aresztowaniem seryjnych morderców i innych psychopatów, skoro korzystają oni później z prawa o niepoczytalności. A jednak szaleńczy zbrodniarze nie chodzą wolno po ulicach - powodem jest niezbyt sprawne funkcjonowanie tego prawa. Dzieje się tak dlatego, że gdy podejrzany broni się swoją niepoczytalnością, małe ma szanse na wygranie sprawy. A nawet jeśli ma wyjątkowo zdolnego prawnika, nie zagwarantuje mu to wolności. Musi trafić do szpitala psychiatrycznego, który może opuścić jedynie po stwierdzeniu kompletnego wyleczenia z choroby, co najczęściej trwa dwa razy dłużej, niż grożący mu wyrok pozbawienia wolności. I nawet gdy uda im się w końcu zakończyć leczenie, jeszcze przez długi czas muszą poddawać się regularnym badaniom oraz kontroli.

9. Tłumiki nie są wcale takie ciche

Sprzedawcy broni oraz jej posiadacze zgadzają się co do faktu, że nie powinniśmy używać słowa "tłumik" co raczej "osłabiacz hałasu". Może to wykreować znacznie trafniejsze wyobrażenie o działaniu takiego gadżetu, ponieważ nie istnieje narzędzie, które całkowicie stłumiłoby odgłos wystrzału z broni palnej. Tłumik przede wszystkim służy dla dobra słuchu strzelca, nie sprawia on jednak, że strzał z pistoletu jest niesłyszalny - nadal z powodzeniem można go rozpoznać i zidentyfikować właśnie jako taki. Odpowiednim potwierdzeniem może być poniższe wideo.

10. Topienie się jest nudne i ciche

Niejeden film uraczył nas już sceną tonięcia bohatera lub bohaterki, którzy w zbyt głębokiej lub zanadto wzburzonej wodzie walczą o życie, wynurzając się raz po raz i machając rękami. Niestety, w rzeczywistości nie wygląda to tak dramatycznie i jest o tyle groźne, o ile niezauważalne.

 

Osoba tonąca nie może krzyknąć po pomoc, ponieważ woda wdziera jej się do płuc. Rękami instynktownie odpycha wodę, by móc zaczerpnąć powietrza nad powierzchnią, co wyklucza dawanie jakichkolwiek znaków.